Ulica Kilińskiego, odcinek od Narutowicza do Traugutta – słupki

Ulica Kilińskiego, odcinek od Narutowicza do Traugutta – słupki

W poprzednim wpisie opisywaliśmy problem dewastacji dużego obszaru przy ulicy Kilińskiego, od ulicy Narutowicza do ulicy Traugutta. Jeśli jeszcze nie czytaliście zaptaszamy tutaj. Na szczęście pod koniec października 2019 roku pojawiła się informacja, że Zarząd Dróg i Transportu oraz Zarząd Inwestycji Miejskich uporządkują tę przestrzeń jeszcze do końca roku 2019. Ku naszemu zdziwieniu 22 listopada 2019r. rozpoczęły się prace polegające na montażu słupków wzdłuż chodnika przy ulicy Kilińskiego.

przed montażem słupków / po montażu słupków
przed montażem słupków / po montażu słupków

Nie wiemy czy decyzja o uporządkowaniu tego terenu zapadła w związku z naszym wnioskiem, nie wiemy też czy nasze działania w Internecie polegające na prezentacji brutalnej codzienności w tym miejscu jakkolwiek pomogły, ale to nie jest takie istotne. To, co jest istotne to efekt, a efekt jest pozytywny 🙂

Oczywiście, nie jesteśmy zwolennikami osłupkowywania tak dużych fragmentów miasta, osobiście wolelibyśmy nie musieć widzieć tak długich rzędów słupków. Ale czasami nie ma wyjścia, jak to mówią: „za dużo głupków by nie było słupków” 😉 Skoro w jakimś miejscu dewastacja postępuje a kierowcy jeżdżą chodnikami bez względu na ciągłe zgłaszanie nielegalnego parkowania do Straży Miejskiej to pozostają już tylko słupki.

Zawsze gdy gdzieś uporządkowuje się sytuację parkingową od razu dużo chętniej korzystają z niego piesi. W tym przypadku również tak było, i było bardzo przyjemnie widzieć jak z dnia na dzień liczba pieszych idących chodnikami się zwiększa. Jak każde działanie tego typu, ograniczające dzicz parkingową, również i to wywołało duży bunt wśród kierowców – no jak to tak można odbierać im tyle darmowego miejsca do parkowani?! Jako wnioskodawcy uporządkowania tego miejsca mogliśmy odczuć efekty tego buntu w Internecie bo wszędzie gdzie o tym wspomnieliśmy spotykaliśmy się wyzwiskami. Postaraliśmy się jednak wyciągnąć jedynie korzyści z tej niemiłej sytuacji i wzbogacić się o nowe wnioski. I tym sposobem udało nam się dużo lepiej zrozumieć psychologiczne podłoże takich dzikich praktyk a cały ten bunt uzmysłowił nam jak silne jest przekonanie kierowców o tym, że każdy fragment miasta powinien być do ich dyspozycji, nie zważając na zaniedbania i niebezpieczeństwo jakie to generuje. Są oni zdolni dla własnych korzyści wypomnieć nawet odebranie miejsca, które do nich nigdy nie należało, a które sobie sami przywłaszczyli.

Cały teren wygląda teraz nieco smutno, widać zniszczone trawniki i generalny brak choćby tymczasowego pomysłu na zagospodarowanie tego miejsca. Ale na pewno cieszy fakt, że degradacja nie postępuje a piesi mogą bezpiecznie tędy chodzić.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *